Na Zachodzie bez zmian | Sommelierzy

Na Zachodzie bez zmian

24.10.2015
Na Zachodzie bez zmian

Szybka kawa. Ulubiony trybuszon w kieszeni. Krawat poprawiony, muszka przewiązana. O 8.45 meldujemy się w poznańskim Concordia Design. Oficjalne przywitanie, losowanie kolejności na liście startowej i kilka minut po godzinie dziewiątej zaczynają się II Mistrzostwa Sommelierów Polski Zachodniej. Najważniejsze sommelierskie wydarzenie nad Wartą, na stałe wpisało się w wielkopolską tradycję. Jesienią każdego roku sommelierzy będą się spotykać by wyłonić najlepszego wśród nas na Zachodzie!

Do zaciętej rywalizacji stawiła się jedna sommelierka (brawa dla Malwiny Ozgi z Wrocławia) i 15 rywali. Zaczynamy testem teoretycznym, który większość może śmiało uznać za najtrudniejszy egzamin w życiu. A i tak jest nieco łatwiejszy niż rok wcześniej czy tegorocznych zawodach ogólnopolskich. Pojawiają się pytania o mało znane greckie wina, kilka rodzajów wód mineralnych (których nazwy w większości słyszeliśmy pierwszy raz w życiu), rzadko spotykane kozie sery, krzyżówkę szczepu cabernet sauvignon z dornfelderem, dozwolone sposoby uprawy winorośli w Barbaresco czy topowe wina kilku węgierskich producentów. Nikomu nie było łatwo!

Opanowanie nerwów było kluczem dalszych działań. W eliminacjach czekały 2 konkurencje praktyczne. Pierwsza była nie lada wyzwaniem – serwis czerwonego wina, z dekantacją i pełnym anturażem. Prosta sprawa? Tak, ale w 4 minuty to już zupełnie inna bajka (dla porównania egzamin ASI (Międzynarodowe Stowarzyszenie Sommelierów) na tą konkurencję przeznacza 7 minut! Druga runda – dobór do potraw, czyli sommelierska codzienność. Jednak menu nie ułatwiało sprawy. Typowo portugalskie dania, lokalne, raczej codzienne. Potrawy, po które w Polsce właściwie nie sięgamy. Największym problemem dla wszystkich uczestników okazały się ograniczenia cenowe (180zł na osobę, przewidziane dla pełnego doboru napojów i alkoholi do 6 dań – niektórzy wykorzystali limit jedną butelką) oraz perfekcyjnie schowane pułapki. Problematyczne okazało się zwłaszcza arroz de pato , czyli tradycyjna kacza zapiekana w ryżu. Zwyczajowo tłuste mięso tym samym staje się suche (niemal nikt z nas nie wiedział o formie zapiekanki, gdzie ryż wyciąga tłuszcz z mięsa – spodziewaliśmy się, że byłby klasycznym dodatkiem). Większość wybrała sprawdzone burgundzkie pinoty i syrah z Doliny Rodanu, szukając kontrastu dla tłustego mięsa w kwasowej konstrukcji wina. Niełatwy był także dobór do Pastéis de Belém, gdyż większość uczestników nie miała pojęcia czym są, ani jak smakują te tradycyjne portugalskie ciasteczka.

Te trzy konkurencje zakończyły eliminacje. Rozpoczęło się nerwowe oczekiwanie i przewidywanie składu finału. W międzyczasie lunch w Concordii, później rozmowy w kuluarach. Wymianie poglądów nie było końca, a dalsze nerwowe zerkanie na zegarek trwało aż do godziny 16:00. Z pamiątkowymi dyplomami w rękach usłyszeliśmy nazwiska trójki finalistów, które z dumą ogłosił manager poznańskiego Winebaru Mielżyński pełniący jednocześnie funkcję Vice Prezydenta Stowarzyszenia Sommelierów Polskich – Andrzej Śmigielski. Bój na scenie rozpoczynali bowiem wyłącznie sommelierzy z tego lokalu: Adam Tomczak, Maciej Sokołowski i Łukasz Głowacki. O poznańskiej gościnności znów zapomnieliśmy! Podobnie jak rok wcześniej, nikt spoza stolicy Wielkopolski nie zakwalifikował się do finału. Zmagania rozpoczął Maciej Sokołowski, jedyny debiutant finałowy (pozostała dwójka rok wcześniej walczyła o najwyższe trofeum – wówczas wygrał Adam Tomczak, a Łukasz Głowacki zajął 3 miejsce).

Zadania finałowe pretendenci do mistrzowskiego tytułu wykonywali przy udziale publiczności. Na początek, każdy z zawodników musiał zmierzyć się z serwisem wina czerwonego przy stoliku 2-osobowym oraz musującego dla 6-osób (przy czym jedna dosiadała się w trakcie konkurencji). Wszystko w 10 minut, więc czasu było naprawdę niewiele. Niespodziewanie jednak jury obdarowało każdego z zawodników dodatkowymi 2 minutami. Maciej i Adam skończyli, Łukaszowi zabrakło kilkudziesięciu sekund.

Następnie sommelierzy dobierali wina do potraw z ręki szefa kuchni Concordia Taste – Tomasza Olewskiego, degustowali w ciemno wino oraz alkohole mocne (które zwyczajowo okazały się kłopotliwe).  Na koniec przyszedł czas na najprzyjemniejszą konkurencję – perfekcyjny serwis szampana Le Mesnil Blanc de Blanc Grand Cru z butelki magnum, którego należało w równych porcjach nalać do 12 kieliszków. To o tyle sympatyczna część, że szampana należy później wypić wspólnie z publicznością!

W finale najlepiej spisał się Łukasz Głowacki, który z dumą będzie nosił tytuł najlepszego sommeliera Polski Zachodniej. Drugie miejsce zajął zeszłoroczny zwycięzca – Adam Tomczak, trzecia pozycja przypadła debiutującemu w finale Maciejowi Sokołowskiemu! Im należą się największe gratulacje, ale wszyscy startujący mogą czuć się zwycięzcami. Who dares wins! Z niecierpliwością czekamy już na przyszłoroczne zawody.

Tegoroczne Mistrzostwa Sommelierów Polski Zachodniej 2015 zostały zorganizowane przez Stowarzyszenie Sommelierów Polskich przy wsparciu sponsorskim : Cisowianka PerlageConcordia DesignMielżyński Sp. z o.o., Partner CenterVininovaThe Fine Food Group oraz  Dom Szampana. Patronat medialny objęli Winicjatywa oraz Przegląd Gastronomiczny.

Jakub Małecki

Nasi partnerzy